Wydobywanie

ZAKOŃCZONE » Wydobywanie

  

Wydobywanie, wystawa 16 maja – 2 czerwca 2012, Galeria Zielona Marchewka

Autor projektu: Krzysztof Mężyk

Kurator projektu: Maciej Monkiewicz

Mam wrażenie, że artyści, zwłaszcza młodzi artyści, niechętnie się dzisiaj przyznają do tego, co w sztuce interesuje Krzysztofa Mężyka: „Ja tak rozumiem swoją twórczość, że doznaję bodźców, reaguję na świat intensywnie i takim najmocniejszym bodźcem, bo działającym w czasie powstawania pracy bywa muzyka. Choć jest ona zarazem tylko bodźcem, bowiem traktuję ją podczas malowania trochę instrumentalnie, jako coś, co przyjmuję do siebie i chwytam się, trzymam tej muzyki, i pozwalam, żeby na mnie wpłynęła, żeby wejść z nią razem głębiej do świata swoich emocji i uczuć. To są wszystko krótkie chwile, a później staram się po prostu to, co przeżyłem poprzez muzykę, poprzez jakieś wspomnienie, albo doznanie jakiegoś stanu lub zdarzenia, staram się to później wydobyć na zewnątrz i maluję…”. A zarazem rezultatem tej sublimacji jest malarstwo, które co najmniej unika jasnego określenia swojego przedmiotu. Można więc pokusić się o wybór z szerokiego spektrum dosyć nieostrych definicji i próbować je określić jako abstrakcję ekspresyjną, liryczną lub niegeometryczną, bądź ekspresję niefiguratywną. Za duchowych przewodników w tym schodzeniu w głąb własnej jaźni artysta obrał sobie Carla Gustava Junga i Rudolfa Steinera, przyznając, że czytanie antropozoficznych pism tego ostatniego pomaga mu w wypracowaniu w sobie większej wrażliwości. Bliskie jest mu również pojęcie „Gestalt” w rozumieniu Josepha Beuysa. Co uderzające, Krzysztof Mężyk nie tylko tworzy obrazy będące rezultatem eksploracji własnej wrażliwości, ale również na poły ideograficzne rysunki, opisujące ten proces wchodzenia w sferę własnych reakcji i przeżyć jakby z zewnątrz, w formie wyrozumowanego schematu ideowego (niektóre z nich również pokazujemy na wystawie). […]

Kiedy uświadomimy sobie, że mamy tutaj do czynienia z malarzem, który ukończył studia niecałe trzy lata temu, a [w miarę] własny język odnalazł pół roku po uzyskaniu dyplomu, zastanawiać musi z jednej strony konsekwencja, z drugiej zaś – dynamiczność przeobrażeń jego twórczości. Ze względu na skłonność do stosowania efektów fakturowych wierny raczej farbom olejnym niż akrylowym, początkowo używał małych i średnich formatów, rozwijając na nich kompozycje bardzo na ogół intensywne i zwarte, wręcz „gęste”, z wyraźną dominantą, choć dosyć niehomogeniczne, jeśli chodzi o wybór zasobu formalnego. Po roku pojawiły się formaty duże, a wraz z nimi kompozycje bardziej swobodne, przestrzenne i otwarte, odważnie operujące barwą i bardziej uwydatniające swoją konstrukcję. Ostatnio mniejsze formaty zniknęły zupełnie, technika malarska zaczęła być łączona z kolażem, a co za tym idzie pojawiły się nowe materiały, takie jak tapeta, juta, nić rybacka. Jeszcze bardziej wzrosło znaczenie kontrastów fakturowych i elementu konstrukcyjnego.

Mężyk sam nas ostrzega, abyśmy jednak za bardzo nie ulegali urodzie tych płócien, bowiem efekt czysto estetyczny go nie interesuje. A także efekt w ogóle – w sensie zamkniętego produktu końcowego. Jego pasją jest samo głębokie skupienie, które go do tego efektu prowadzi, zapisywanie faktorów doznań, obserwowanie samego siebie, weryfikowanie przeżyć, sprawdzanie „czy to, co przeżywam w czasie, kiedy ma powstać jakaś forma, ma swoją jakość. Czy też jest to uczucie „niskie”, (…) bez znaczenia.” To także ma na myśli, kiedy w wywiadzie niżej publikowanym mówi o malowaniu obrazu, jako o procesie bezustannego niszczenia łatwych sensów i doznań, rozmontowywania powierzchownej przyjemności estetycznej, przebijania się przez formułę rysunkową i manierę. To właśnie nazywa „smakiem psucia, słodko-gorzkim”. […]

Trudno nie zauważyć, że nadzwyczaj często powtarzanymi przez Krzysztofa Mężyka słowami są „wydobywanie” i „proces”, świadczące o tym, jak dużą daje przewagę Tworzeniu nad końcowym Utworem. Osobną, coraz jak się wydaje istotniejszą, część tego procesu tworzenia stanowią szkice i rysunki. Można je podzielić na takie, które zawierają w sobie wizję całości kompozycji, i inne, stanowiące punkt wyjścia do poszczególnych jej elementów. Unika jednak zbyt kompleksowego i szczegółowego komponowania, cała kompozycja i wszystkie jej elementy mają rozwijać się organicznie, a on tylko w rysunku formułuje – jak to nazywa – „architekturę” tego, co ma się znaleźć na obrazie. Przyznaje, że uprawiane od kilku miesięcy łączenie malarstwa z kolażem wymaga od niego bardziej starannych rysunków przygotowawczych. 

Z chęci zachowania w pamięci owego procesu i niejako dopełnienia gotowego malowidła zrodził się w umyśle Mężyka pomysł swego rodzaju animacji poklatkowej, poskładanej z fotografii różnych faz powstawania kompozycji. Dotyczy konkretnie płótna „Jak pejzaż”, ale równie dobrze mógłby to być każdy z ostatnich zwłaszcza jego obrazów. Nie pojawił się wcale na użytek wystawy, jednak gdy tylko dowiedziałem się o istnieniu tej animacji, było dla mnie jasne, że jej pokazanie w formie projekcji wśród wiszących na ścianie obrazów będzie – ze względu na jego sposób postrzegania siebie jako artysty – wręcz niezbędnym dopełnieniem gotowych jego prac.

fragment tekstu M. Monkiewicza w katalogu wystawy

 

Patronat honorowy:

Prezydent Miasta Białegostoku

Związek Polskich Artystów Plastyków

Dzielnica Wilanów

Akademia Sztuk Pięknych im. Jana Matejki w Krakowie

Partner:

Miasto Kraków

Sponsor główny:

Fundacja GESSEL

Sponsorzy:

Fratelli Barbini

Fortuny Venezia

Patronat medialny:

www.kraków.pl

Dobre Wnętrze

Arteon

Format

Obieg

Art&Business